Archiwum luty 2007, strona 1


lut 07 2007 wyjazd?????
Komentarze: 0

Jak narazie wyjazd jest bardzo niewiadomy... Pieniedzy na wyjazd wogole nie mam,jedyne co udalo mi sie odlozyc na bilet...nic wiecej...nie wspominajac o rachunkach do zaplaty czy podobnych....
Szczerze mowiac juz mam dosc tego wyjazdu....
Wolalbym juz chyba siedziec ta na miejscu niz czekac tutaj w niepewnosci co bedzie..
teraz nawet nie wiem czy bede mial gdzie mieszkac....wogole wychodzi na to ze ten wyjazd jest jak narazie jedna wielka pomylka....

jisatsu-jin : :
lut 07 2007 Nowe tlo muzyczne..
Komentarze: 0

Jak slychac po raz kolejny zmienilem muzyczke...nic dziwnego, inny nastroj co innego mi sie podoba...co innego wyraza moje uczucia...
wiekszosc pewno juz jak tylko uslyszy odrazu zmieni strone... ile to juz razy bylem wysmiewany z powodu swoch zainteresowan....
czas konczyc...pora spac....

jisatsu-jin : :
lut 07 2007 14 luty...
Komentarze: 0

14 luty....jakos nie przepadam za ta data a tym bardziej swietem z nim zwiazanym....chyba mozna sie domyslic dlaczego... taa chyba sie porzadnie urzne,w koncu dawno tego nie zrobilem, z prozaicznej przyczyny nie moglem...biorac psychotropy lepiej nie pic..juz to nietety przetestowalem..
no juz troche czasu minelo...teraz inne pytanie...czy lepiej jest spac po 20godzin na dobe ale w koncu miec spokoj psychiczny czy nie brac i nadal sie meczyc...
szczerze musze przyznac ze jak tak dalej bz edzie..nie wiem jak dlugo bede w stanie wytrzymac.... juz wczoraj patrzac na zakrwawione bandaze znowu zaczalem sie zastanawiac nad ostatecznoscia....sam siebie przerazam....

jisatsu-jin : :
lut 06 2007 ....
Komentarze: 0

Kolejna nie przespana noc...kolejny dzien...kolejne emocje....

kim jestem....caly zastanawiam sie nad odpowiedzia...??
soba???ale jaki jestem naprawde....jakie sa moje prawdziwe uczucia....czego pragne....gdzie zmierzam....

powoli zatracam sie w tym chaosie.....wiem ze z dnia na dzien jest coraz gorzej....z kazdym dniem coraz mniej nad tym panuje....nie wiem jak to sie moze skonczyc.....obawiam sie wyniku....

pelen sprzecznosci...czy tak zawsze bylo....nawet czegos takiego nie pamietam....prawie juz nic nie pamietam...ot prosta odpowiedz,powinienem sie leczyc...
tylko dlaczego jest to tak oddalone ode mnie...przeciez tego chce...czy aby na pewno....

jeszcze nie tak dawno wiedzialem czego chce....dzisiaj....przeraza mnie to ze w jednej chwili potrafie o tym zapomniec...byc inna osoba...
nienawidze siebie za to....uzalam sie po raz kolejny....po raz kolejny robie z siebie ofiare...
a czy nia rzeczywiscie jestem...czy nie manipuluje rowniez samego siebie...
dobre pytanie....

chcialbym chociaz odzyskac czesc siebie...ta dobra....dzisiaj jestem tylko szczatkiem,kawalkiem calosci...przypomniala mi sie historia ze szkoly,jak dyrektorka twierdzila ,ze matmy nie musze sie uczyc,poprostu mam ja w glowie...mialem szanse stac sie najlepszym..byc najlepszym...byc kims....mialem tak wielkie predyspozycje...dlaczego wybralem inaczej....sam siebie nie rozumiem...
chcialbym miec chociaz ta czesc siebie....zeby w koncu przestac myslec o sobie jak o zerze....

to byly piekne czasy...mimo iz duza czesc tego okresu nie bylo mnie w szkole...dzisiaj wpominam to z lezka w oku....chcialbym cofnac czas...inaczej postapic...niestety teraz juz jest na to za pozno...dokonalem wtedy wyboru....dzisiaj musze z nim zyc

przypomniala mi sie ona...mozna rzecz moja pierwsza milosc i jednoczesnie pierwszy zawod. zreszta jak inaczej moglo by sie to skonczyc jezeli tylko stalem z boku...nie wiedziec czemu Kobiety maja ogromne przewage nad moja osoba....nie zapomne tego dnia nigdy jak pierwszy raz spojrzalem na nia rozumiejac co czuje...mimo tego kim bylem i co potrafilem,oniesmielala mnie....w jej towarzystwie czulem sie zagubiony,do dzisiaj przetrwalo iz piekna kobieta mnie oniesmiela.
Zastanawiam sie czy bylem glupcem piszac do niej list opisujacy to co czuje....znalem odpowiedz,chociaz byly mile momenty chociazby stwierdzenie ,ze zawsze bede twoja przyjaciolka..gdy by chociaz czesc tego  byla prawda...w koncu sam poznalem smak swojej broni,w koncu poczulem to co robilem innym...

moze kiedys to wszystko sie wyprotuje...moze kiedys....o ile wytrzymam....

jisatsu-jin : :
lut 05 2007 Rany i blizny...
Komentarze: 0

Blizny...jak wiele znacza...
Dzisiaj calkiem przypadkiem jedna z moich znajomych zoaczylam moja blizne na nadgarstku....Jedna z dwoch... Jednak ludzie potrafia co innego myslec a co innego mowic,ha w koncu sam tak pol zycia spedzilem...W koncu nabilem sie na wlasne ostrze..
Siedze teraz i patrze na nie...Tak nie wiele zabraklo..tylko do czego?do szczescia?....a czym jest szczescie w moim przypadku....juz sam nie pamietam kiedy naprawde bylem szczesliwy..kiedy naprawde smialem sie rowniez cala dusza i sercem...

...pierwsza lza dzisiejszej nocy...staje sie coraz slabszy..przestaje juz panowac nad soba i swoimi emocjami...nie boje sie o siebie, jedynie o to czy komus innemu moze sie stac krzywda...jeszcze pare lat temu wogole bym sie tym nie przejal...w koncu to zawsze ja bylem najwazniejszy...dzisiaj wychodza na wierzch blizny po tamtych ranach...

przeraza mnie to co moge zrobic.....

jisatsu-jin : :